KRAKERS- Olga Pawłowska – Spacer przed snem
| Terminy wystawy: | 24.04 – 17.05.2026 |
| Miejsce: | PLAC WSZYSTKICH ŚWIĘTYCH 8, KRAKÓW |
Olga Pawłowska – Spacer przed snem.
Kurator: Adriana Mazur
Wydarzenie organizowane w ramach Cracow Art Week KRAKERS 2026
Wernisaż wystawy: 24.04.2026, godz: 18:00
Wystawę można oglądać: 24.04 – 20.05.2026
wtorek – piątek, 12:00 – 17:00 oraz po umówieniu ( 530 883 054)
Galeria Dystans, Plac Wszystkich Świętych 8, Kraków
Spacer przed snem
(…)…. a potem do niej podchodzi, wyciąga do niej rękę, a ona ujmuje jego rękę i wstaje, potem znów tylko stoją, a ja myślę, że muszę wracać do domu, niedługo będzie już całkiem ciemno, ale siedzę i patrzę na plac zabaw, na którym młoda kobieta i młody mężczyzna zabawiają się jakby byli dziećmi, ale teraz jest już tak ciemno, że ledwie mogę ich dostrzec, a może wszystko to sobie wyobrażam? Czy w ogóle ich tam nie ma? Wyobrażam sobie tylko, że tam są? Nie, oczywiście, że nie, przecież ich widziałem i teraz ich widzę, myślę, to jest pewne, ale może powinienem wysiąść i trochę się przewietrzyć?
Jon Fosse, Septologia 1– 2
Na takie spacery wychodzę często, albo wydaje mi się, że wychodzę. Czasem wsiadam do auta i przez dłuższą chwilę siedzę nieruchomo, nie wiedząc, w którą stronę ruszyć. Możliwości jest zbyt wiele. I benzyny szkoda. Ostatecznie idę przejść się wokół bloku, a każdy krok przynosi inną myśl.
W naszych głowach istnieją dziś wielkie kolaże. Mieszaniny tego, co słychać ze świata i tego, co teoretycznie ze świata dochodzi, a okazuje się wytworem algorytmu. Wielki śnieg na Kamczatce, kolejka europejskich przywódców czekających na spotkanie z Trumpem – dokumentalne kadry, tak przekonujące, że nie zostawiają miejsca na wątpliwość.
Uciekam w sen.
Podczas pandemii przemierzałam wirtualne kilometry na Google Maps. Widziałam twory nie z tej ziemi, nieoczekiwane zatarcia oraz deformacje krajobrazu, geometryczne kształty niewiadomego pochodzenia, postaci bez głów, torsy wyrastające bezpośrednio z ziemi, nagle urywające się horyzonty…
Wszystko, co robię składa się w niezbyt spójną całość. I może to właśnie jest naturalne. Moja ręka nie nadąża za rejestrowaniem wszystkich interesujących mnie zjawisk. Tematy wybieram intuicyjnie, czasem niemal losowo, a przedstawiane obrazy oczyszczam z nadmiernej narracji.
Ściemnia się – widać coraz mniej.
Tak już lepiej.











